Witch Murderdodane przez Filip Bragczyk, 1 stycznia 2019 18:59
PUBLICYSTYKA

I nie, nie chodzi wcale o Diablo, Counter Strike czy Tibię. Z tego już wyrośliśmy i nie szukamy Szatana w każdej produkcji gdzie zabija się potwory czy strzela do przechodniów. Gracze dorośli i stali się ważną grupą konsumentów, średnio zadowoloną gdy ktoś nazywa ich ogłupiałą, oszołomioną bandą aspołecznych osobników zamkniętych w piwnicach. "Grajo w kąputer po 20 godzin zamiast do roboty siem wziońć!" - Grzmiały jeszcze pare-parenaście lat temu gazety i telewizja. A potem zamilkły jak zrozumiały, że na strachu przed nowym medium nie wygrają, a tylko zrażą do siebie potencjalnych klientów i ich portfele.

A portfele są ważne, z pewnością są najważniejsze. Jak więc dobrać się do portfela gracza? No to nie jest takie proste. Jesteśmy wszak skąpymi bestiami obytymi z promocjami, bundlami, grami rozdawanymi za darmo… Czy ktoś powiedział "Za darmo?!" - Tak, mamy klucz, a nawet wytrych do skrzyni ze skarbem! Dobrze rozumieli to twórcy gry z miniaturki, stając się symbolem nowego zagrożenia związanego z grami.

image.png Jedna z najbardziej popularnych "darmowych" produkcji

Pierwsza zasada: Jeśli chcesz zarobić na grze - musi być za darmo.

Fraza ta dotyczy zwłaszcza gier mobilnych, gdzie osobiście mam problem z wydaniem kilku-kilkunastu złotych na tytuł, a w przypadku PC czy konsoli nawet bym się nie wahał, tylko wyciągnął kartę kredytową. Wydawanie pieniędzy na mobilniaki kłóci się z moim sumieniem, przecież to tylko niewielkie produkcje do pogrania na kiblu czy w autobusie. Nie wydam przecież dolara na grę logiczną… Co? Just Cause 3 w nowym Monthly za 12 dolców? Co z tego, że mam do przejścia ponad 30 gier, muszę go mieć!

Ręka w górę kto łapie się na takiej logice. Ale dobra, odeszliśmy od tematu. Clue jest takie, że twórcy zdają sobie sprawę z tego, że nie wyciągną od nas brutalnie pieniędzy, do tego trzeba sposobu, a najlepiej kilku. W tym celu zresztą zatrudnia się specjalistów od uzależnień, by z podłączonego klienta wycisnąć jak najwięcej.

image.png Prawdopodobnie najgorsza produkcja roku 2018, 2 minuty gry, kilka godzin czekania lub kilkanaście złotych mniej na koncie

1) Daily questy - coś z pozoru przyjemnego, zadanie dające bonusową skrzynkę, walutę, broń w zamian za wykonanie prostego zadania lub po prostu logowanie. Bardzo powszechny mechanizm, nie tylko w darmowych produkcjach. Jednocześnie mało kontrowersyjny, bo: "Hej! Przecież nie każemy płacić za grę, ale rozdajemy zawartość wiernym graczom!" I ciężko się z tym nie zgodzić, ale w zamian za skrzynkę logujemy się i nie porzucamy gry. Bierzemy udział w statystykach, a sam tytuł zajmuje pewne miejsce w naszym życiu. I o to chodzi.

2) Zaproś kolegę - marketing jest drogi i stanowi o życiu lub śmierci gry. Możemy stworzyć świetną produkcję, ale co z tego jeśli nikt o niej nie usłyszy? Dlatego studia wydają ogromne pieniądze na reklamy google, a nawet spoty w telewizji. A gdyby tak dać aktualnemu graczowi duży bonus jeśli tylko jego kolega pobierze aplikacje? Sprawa rozwiązuje się sama, do tego za darmo! Genialne? Genialne.

3) Czekaj, czekaj, czekaj - człowiek z natury jest istotą niecierpliwą. Wszystko chce mieć natychmiast. Jak więc to wykorzystać? Ano kazać mu czekać i pozwolić pominąć czekanie, jeśli tylko zapłaci odpowiednią ilość waluty. "Kowal skończy kuć mój miecz w przyszłym tygodniu? Zapłacę 2 dolary i dostanę go natychmiast!" I tak się kręci. Niechlubnymi przykładami jest ostatni mobilny Harry Potter czy chociażby Dungeon Keeper od EA. Ale problem ten dotyczy praktycznie wszystkich mobilnych gier F2P. Nie jest jednak niczym nowym. Gracze Ogame wiedzą o co chodzi, różnica tam była jednak taka, że czekali wszyscy.

4) Wewnętrzna waluta premium - rzadko kiedy w grach natkniemy sie na prawdziwe pieniadze. Zazwyczaj są to kredyty, ciastka, złote monety, pluszowe misie itp. Łączy je wspólna cecha, nie kojarzą się z realnymi pieniędzmi. Je zobaczymy dopiero w oddzielonym sklepiku, gdzie dostaniemy super ofertę z 80% zniżką jeśli tylko weźmiemy najdroższy zestaw małp z kryptonitu czy innych tęczowych serdelków pełniących rolę waluty premium.

5) Kolorowa oprawa i wodotryski - to bardziej technika mająca skupić naszą uwagę. Twórcy muszą non stop rozwijać swoje gry jeśli chcą przeżyć na tym bądź co bądź krwiożerczym terenie. Stąd różnego rodzaju eventy, wyskakujące okna, aktualizacje. Stosowana jest przy tym zasada 6 sekund, polegająca na tym aby co właśnie 6 sekund nasz umysł dostawał bodziec skupiający jego uwagę.

6) "Mogę skończyć kiedy chcę" - i znów nie chodzi o wyciągnięcie pieniędzy, ale o uzależnienie. Odinstalować aplikację można w każdym momencie, ale za 4 minuty mogę zebrać kukurydzę, a za pół godziny znów nakarmić kury. I tak to działa w nieskończoność. Niczym scena z Dnia Świra z chłopcem jedzącym chipsy w pociągu.

7) Płać albo tyraj - dajmy grę za darmo i dodatek do niej kosztujący 1000 monet. W ten sposób darmowy gracz musi grać około miesiaca, lub zapłacić 10 dolarów i dostać dodatkowe postaci, karty czy opcje natychmiast. Jeśli ktoś nam zarzuci paywall - powiemy, że przecież wszystko można odblokować w grze i będzie w porządku.

8) Loteria boxowa - to już uderzenie z grubej rury. System w którym dostajemy nagrodę, nawet za darmo i możemy wylosować coś ciekawego (lub częściej - chłam). Problem w tym, że kolejne losy musimy dokupić, nie mając tak naprawdę gwarancji czy w ogóle będzie to nam sie opłacało. System ten nie jest nowy i z powodzeniem funkcjonuje w fizycznych karciankach, ale tam przynajmniej jesteśmy właścicielami kart (podobnie jest w Steem Monsters).

image.png Hearthstone z powodzeniem używa kilku opisanych tutaj mechanik

No dobra, ale jakie są to konkretnie tytuły na które trzeba uważać? Cóż nie ma tak łatwo, bo praktycznie wszystkie. Taki mamy rynek, parafrazując znaną sentencję. Kozłami ofiarnymi są zazwyczaj Farmville, Clash of Clans, Clash Royale. Ale to tylko szczyt tej listy. Gry przyjęły w zasadzie 3 modele finansowania:

1) Pay 2 win czyli zapłać x pieniedzy aby wygrać z 8 graczami na 10.

2) Pay or Wait - wspomniane pomijanie czekania, chyba najgorszy z możliwych modeli.

3) Pay to look amazing - chyba najmniej szkodliwy model. W zamian za prawdziwe pieniądze dostajemy dostęp tylko do kosmetycznych dodatków, nie zmieniających nic w grze. Dobre jeśli mówimy o darmowych produkcjach, gorzej gdy pojawia się to w pełnopłatnych grach.

Jaka więc rada? Taka jak zawsze: patrzeć na to w co grają nasze dzieci i czy z naszej karty nie znikaja pieniądze. Mobilniaki są trudne do przejrzenia, co w końcu może być złego w kolorowej i pozbawionej przemocy grze? Cóż, jak zwykle diabeł jest dobrze ukryty, jednak czy ten artykuł aby poświęcony jest dzieciom?

Tak czy inaczej zachęcam do przejrzenia listy najlepiej zarabiających gier i źródeł, jeśli nie wierzycie mi na słowo ;)

P.S. Oczywiście o ile skupiam się na grach na telefon, tak praktycznie te same mechanizmy występują w większości darmowych MMO i niestety części pełnopłatnych gier. O ile czasami nie jest to problem (patrz: Path of Exile, Warframe) bo twórcy muszą na czymś zarabiać, tak przykład chociażby Cienia Wojny pokazuje niekorzystną dla graczy tendencję.

1 2 3 4

W materiale użyto nazw i obrazów w celach informacyjnych, wszystkie należą do swoich prawnych właścicieli.