Witch Murderdodane przez Jan Dzban, 23 października 2018 14:50
RECENZJE

Legend of Zelda to już ikona marki Nintendo. Fani przygód Linka zawsze oczekują od kolejnych części serii najwyższej jakości. Zapraszam dziś do Hyrule - baśniowego świata pełnego trudnych zadań, obrzydliwych potworów, łamigłówek logicznych i ciekawych historii.

Nasza przygoda zaczyna się 100 lat po wojnie Królestwa Hyrule z potężnym Ganonem. Siły zła wygrywają, a nasz bohater - Link budzi się z całkowitą utratą pamięci. Zdarzenia z przeszłości będziemy poznawać na podstawie wspomnień, które musimy odnaleźć. Głównym zadaniem w grze jest pokonanie Ganona oraz czterech sprzymierzonych z nim bestii. Jednak grając przez jakiś czas, uświadamiamy sobie, że to eksploracja świata jest mechanizmem, który przyciąga gracza do konsoli. Świat przedstawiony w The Legend of Zelda jest ogromny, zróżnicowany i pełen tajemnic. Często zapominałem o głównych questach, by zrobić kilka pobocznych, a przy okazji zwiedzać świat. Pod tym względem gra nie przestaje zaskakiwać i gracz ciągle zadaje pytania - a to co jest na szczycie góry, a to jakiego skarbu strzeże gromada przeciwników. Przemierzając królestwo Hyrule nie ma miejsca na nudę, gdyż przedmiotów i postaci, jakie możemy spotkać jest cała masa. Podczas leśnych spacerów nazbieramy trochę owoców i grzybów, złapiemy w rzece kilka ryb, ustrzelimy jakieś zwierze, aby pozyskać mięso. Przyroda skrywa mnóstwo składników, z których przygotujemy potrawy. Przypadkowe łączenie składników pozwala nam odkryć przeróżne przepisy. Innym znowu razem będziemy zdobywać wieże, które pozwolą nam na odkrycie kolejnej części mapy. Dotarcie do wież bywa trudne, gdyż każda długa droga niesie ze sobą sporo niebezpieczeństw.

W grze nie zdobywamy poziomów doświadczenia i wbrew opiniom laików, daleko jej do RPG. Możemy, a właściwie powinniśmy podczas naszej przygody wyposażyć się w coraz to lepsze bronie i zbroje. Niektóre z nich uodparniają Linka na mróz lub wysoką temperaturę. Dzięki takiemu wyposażeniu przeżyjemy podczas pustynnych tułaczek czy wycieczek na skute lodem krainy. Wyposażenie możemy kupić, zdobyć na pokonanych wrogach lub znaleźć w skrzyniach rozsianych po świecie gry. Kolejnym elementem świata są świątynie, w których w zamian za rozwiązanie prostszych lub dużo trudniejszych zagadek logicznych otrzymamy punkty, za które będziemy mogli kupić więcej serduszek życia lub zwiększyć poziom wytrzymałości naszego bohatera - ta przydaje się przy długich biegach lub przy wspinaczce górskiej.

System walki nie jest skomplikowany. Możemy strzelać z łuku, używać broni białej lub rzucać bomby w kierunku przeciwników. Niestety każda broń się zużywa, dlatego musimy mieć w zapasie kolejne sztuki i cały czas zdobywać nowe. Jednak nie zawsze musimy korzystać z prostych rozwiązań. Bo w grze niesamowita jest interakcja przedmiotów i całej przyrody. Możemy ściąć drzewo i korzystać z niego w różnych celach. Uderzymy siekierą w krzemień aby rozpalić ogień, a wielki liść posłuży nam za wiosło. Takich patentów jest więcej i chwila strategicznego myślenia pozwoli nam na nietypową walkę, uzupełnioną o kilka sprytnych elementów. Starcia z bossami są bardzo wymagające. Inni przeciwnicy również potrafią dać w kość, chociaż to wszystko zależy od omawianego już ekwipunku. Jednak mam żal do gry za zbyt małą różnorodność potworów. Ich rodzajów jest niewiele, a często różnią się tylko kolorami. Nie ma tu też typowych dungeonów znanych ze wcześniejszych części serii.

Grafika stoi na bardzo wysokim poziomie i dodaje grze baśniowej otoczki. Mimo, że konsola Nintendo Switch nie jest tak zaawansowana technicznie jak konkurencja, to The Legend of Zelda wygląda przepięknie, zwłaszcza w trybie przenośnym. Krajobrazy potrafią zaskakiwać. Paleta barw jest niesamowita, a w niektórych lokacjach można się zakochać, wczuć się w postać Linka i chłonąć ten ogromny świat. A ten stworzony został z wielkim pietyzmem. Gra jest pełna tajemnic, niezwykłych odkryć i wspaniałych doznań. Omawiana już interakcja jest najlepsza ze wszystkich znanych mi gier. Tutaj wszystko żyje. Na uwagę zasługuje kapitalna muzyka i wiele innych mniejszych detali dźwiękowych. Można się jedynie przyczepić do tego, że zdecydowana większość postaci NPC nie wypowiada dialogów i zastępują je proste dźwięki. Tutaj Wiedźmin jest chyba niedoścignionym wzorem.

Pomimo drobnych zarzutów The Legend of Zelda: Breath of the Wild jest grą wspaniałą i wyjątkową. Trudno porównać ją do jakiegokolwiek innego tytułu czy zaklasyfikować do gatunku. Jest po prostu jedyna w swoim rodzaju. Wielki, wspaniały, żyjący świat to moc napędowa tej gry. Tutaj zawsze mamy co robić. Jeśli chcielibyśmy ukończyć Zeldę w 100% należałoby poświęcić jej kilkaset godzin. Samo szukanie wszystkich 900 koroków (małych stworków rozsianych po świecie) jest niezwykle czasochłonne. Gra to wachlarz emocji i wielki rozmach. Czasem nas odpręży, czasem zdenerwuje, ale nie raz usatysfakcjonuje i z pewnością nie da o sobie zapomnieć. Przepiękna przygoda!

Ocena ogólna: 9/10