Witch Murderdodane przez Jan Dzban, 2 września 2018 20:33
RECENZJE

Koniec lata zawsze obfituje w premiery gier piłkarskich. W tym roku na pierwszy ogień wychodzi Pro Evolution Soccer 2019. Dzieło Konami zawsze jest zagadką, gdyż pełna wersja gry różni się gameplayem od demo. Nowy PES ma przed sobą spore wyzwanie, gdyż edycja zeszłoroczna wysoko zawiesiła poprzeczkę.

Przy każdej premierze PES-a mówi się o problemach licencyjnych. Nikogo już chyba nie dziwi obecność zespołu MD White zamiast Realu Madryt. Większość drużyn z ligi włoskiej czy francuskiej to również zespoły nieoryginalne, nie wspominając już o braku niemieckiej Bundesligi. Dla posiadaczy PS4 i PC nie stanowi to żadnego problemu. Prężnie działająca ekipa moderów w perfekcyjny sposób tworzy stroje i emblematy drużyn. Wystarczy pobrać ich plik i cieszyć się prawdziwymi zespołami. Wygląda na to, że opcja importu danych to ciche przyzwolenie ze strony Konami na patchowanie gry. Dwa dni po premierze dostępne są wszystkie najmocniejsze ligi. Myślę, że te słabsze (może również ekstraklasa) także są w produkcji, chociaż niektóre z nich znajdziemy w grze. Ostatecznie japoński producent zdobył licencje na ligę duńską, turecką, rosyjską, portugalską, prawie całą włoską, holenderską, szwajcarską, francuską,belgijską, szkocką oraz kilka lig z Ameryki Południowej. Kłopot mają posiadacze xboxa, gdyż nie ma tam technicznej możliwości instalacji patcha.

Oryginalne zespoły to dla moderów pestka

Gra oferuje kilka znanych już nam trybów. Poza pojedynczymi meczami dla jednego lub dwóch graczy istnieje tryb kariery - Master League, ligi, puchary, mecze online, mecze w kooperacji, dywizje online oraz chyba najmocniejszy punkt tej odsłony Pro Evo - My Club. Założenia wszystkich trybów są podobne, jak w minionej edycji. W Master League delikatnie zmienił się jednak interfejs i niestety zabrakło Ligi Mistrzów. Oczywiście to również zadanie dla moderów, jednak tylko w kwestii emblematów. Nie usłyszymy już tego cudownego hymnu i nie wzniesiemy wirtualnego pucharu. Poza tym znowu bierzemy na warsztat dowolny klub i podbijamy piłkarski świat. Po drodze dokonujemy transferów, a między sezonami rozgrywamy spotkania towarzyskie. Gra na poziomie top player wydaje się nieco trudniejsza od ubiegłorocznej części. Na pewno wpływ na to ma szybsze tempo gry oraz bardziej przytomne i przemyślane zagrania gracza komputerowego. Tym razem nieco trudniej trafić z dystansu, podobnie jak dośrodkować piłkę z rzutu rożnego prosto na głowę kolegi z zespołu. O ile w ostatniej odsłonie strzały z rzutu wolnego bywały frustrujące, tym razem, gdy posiadamy w składzie dobrego strzelca i uderzymy piłkę z wyczuciem, istnieje duża szansa, że umieścimy ją w siatce. To wyczucie ważne jest w każdym aspekcie gry. Z odpowiednim timingiem musimy skakać do główek i oddawać strzały. Bramkarze nie robią dziwnych błędów, a ci lepsi potrafią popisywać się niesamowitymi paradami. Zachowanie sędziów jest w większości prawidłowe. Czasami zdarzy się mówiąc po piłkarsku "sędzia aptekarz," lecz na tyle rzadko, że można to spokojnie przełkąć Zmieniły się też podania. W tym aspekcie gra nie wybacza błędów, zwłaszcza w pojedynkach online. Bardzo łatwo nieco zadługo przytrzymać przycisk na padzie, a piłka poleci dużo dalej niż zakładamy. Pół biedy, gdy opuści boisko, gorzej gdy w ten sposób nadziejemy się na kontrę przeciwnika.Na początku trybu myclub, jeszcze łatwiej o takie błędy, gdyż oprócz jednego lub dwóch piłkarzy klasy światowej, będziemy mieli w składzie grajków niższej jakości, którym trudno będzie zagrać idealne podania w tempo. Gra ułatwia start i oddaje nam na kilka pierwszych spotkań legendarnego Davida Beckhama, oraz nieco pieniędzy na rozruch. My Club to również mnóstwo kombinacji ze składem oraz dostosowaniem gry pod styl posiadanego managera. O ile w Master League możemy bardzo dokładnie ustalić taktykę, tutaj diametralne jej zmiany wiążą się zawsze z koniecznością zmiany, a właściwie zakupu nowego managera. Można oczywiście kupić wirtualne pieniądze, ale nie są to bardzo inwazyjne mikropłatności, a i bez tego zbudujemy zgrany skład. Bolączką starszych edycji gry był koszmarny matchmaking. Można było włączyć wyszukiwanie rywala i pójść zrobić sobie herbatkę. Po kilku latach wreszcie to naprawiono i nie ma problemów z odnalezieniem przeciwnika. Łączymy się szybko i bezproblemowo.

Budujemy skład i ruszamy na podbój w trybie MyClub

Gameplay sprawia mnóstwo przyjemności. To oczywiście kwestia gustu, osobistych preferencji i oczekiwań stawianych przed grą piłkarską. Jednak według mnie, jest to najlepsza kopanka od czasów Fify 11 i Pro Evolution Soccer 6. Ruchy piłkarzy, dynamizm rozgrywki, soczyste uderzenia i podania sprawiają, tzw. syndrom jeszcze jednego meczu. Gra bardzo wciąga, nawet gdy doznamy porażki i zależy nam na szybkim podbiciu rankingu online. Dodajmy do tego smaczki w postaci poruszających się spacerkiem zmęczonych piłkarzy oraz oglądanie się za siebie w sytuacjach z rywalem za plecami i możemy poczuć emocje, jak w prawdziwym piłkarskim meczu.

Grałem na Playstation 4 pro, na 50-calowym telewizorze z obrazem 4k i technologią HDR. Grafika stoi na bardzo wysokim poziomie i widać przeskok między PESem 2018. Stadiony odwzorowane zostały z bardzo dobrą szczegółowością, podobnie jak twarze zawodników. Murawa wygląda jak prawdziwa, tym bardziej, gdy piłkarze zostawiają na niej ślady. NIeoryginalne stadiony możemy nieco edytować, komponując własny wzór murawy, kolory siatek w bramce, a przy edycji drużyny możemy wpisywać dowolne (nie uwzględniając słów rozumianych przez grę jako niecencuralne) napisy. Brakuje tutaj realnych zachowań, a nawet ruchów kibiców. Niestety warstwa dźwiękowa jest nijaka, soundtrack w menu sprawia, że wyłączam go na rzecz swojej muzyki ze Spotify. Jest nudny i irytujący. Komentatorzy prezentują poprawny poziom, jednak Konami mogłoby wziąć w tej kwestii przykład z NBA od 2k Games.

Pewne prowadzenie mojego "Promila" (Zespół istniał naprawdę w lidze halowej)

Kolejny piękny, satysfakcjonujący gol

Po zainstalowaniu oryginalnych drużyn oraz wyciszeniu muzyki w menu, gra jawi się jako klejnot gier piłkarskich. PES bardzo się zmienił na plus, a tak duże zmiany w tego typu grach to rzadkość. Konkurent od EA ma bardzo trudny orzech do zgryzienia, gdyż trudno Fifę podejrzewać o jakieś gruntowne zmiany. Można być pewnym, że założenia trybu Fifa Ultimate Team gameplayowo nie ulegną zmianom. Nadal będzie do bardzo zręcznościowa piłka, gdzie często będą padać hokejowe wyniki. Futbol od Konami stawia w tej kwestii na realizm i nie faworyzuje żadnego zawodnika handicapem. Z drugiej jednak strony to Fifa zawsze sprzedaje się lepiej, gdyż jest bardziej przystępna dla młodszego pokolenia. Za wszystkie dobre zmiany (z wyjątkiem dźwięku) warto pokochać Pro Evolution Soccer 2019 i pochłonąć się w nim na mnóstwo godzin. Ponadto prężnie rozwija się polska i światowa scena Pro Evo i już teraz organizowane są turnieje. Na fanpagu Polskiej Sceny Pro Evolution Soccer -> https://tiny.pl/gvvmf Znajdziecie informacje o nadchodzących turniejach. Wśród nich będą nawet Mistrzostwa Polski, zatem gra ma ogromny potencjał esportowy. O ile rok temu można było uznać, że PES wrócił na dobre tory, to w tym przypadku mknie na szczyt niczym japoński pociąg. Piłka w najlepszym wydaniu.

Ocena ogólna 9/10


Gameeit pomaga!

Zapraszamy do zbiórki środków, które pomogą Maksowi w walce z białaczką

https://zrzutka.pl/j9yxd4