dodane przez Jan Dzban, 14 września 2018 21:20
RETRO

Adam Małysz to bez wątpienia ikona polskiego sportu. Początek XXI wieku to lata jego wielkiej dominacji w skokach narciarskich. Czterokrotnie zdobywał tytuł Mistrza Świata oraz triumfował w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Jedynie w osiągnięciu olimpijskiego złota przeszkodził mu wielki Szwajcar - Simon Amman.

W dzisiejszym artykule chciałbym połączyć tematykę gier i sportu z garstką cudownych wspomnień, gdyż zarówno Adam Małysz jak i Deluxe Ski Jump to fenomen społeczny. Jussi Koskela stworzył grę w 1999 roku. Chwilę później każdego weekendu siadaliśmy przed telewizorami, czekając na skoki naszego mistrza. Jedni oglądali całe konkursy, a inni mówili tylko "Zawołaj mnie jak Małysz będzie skakał." Jednak każdy Adama kojarzył i bardzo cenił do tego stopnia, że zjawisko zachwytu Małyszem, nazwano małyszomanią. Mało kto interesował się skokami narciarskimi, gdyż sukcesy polskich skoczków z przed roku 2000 można policzyć na palcach jednej ręki. Wszystko się zmieniło podczas jednego sezonu. Polacy byli i nadal są najliczniejszą społecznością na konkursach. Dzieci w szkole bawiły się w Małysza, kładąc się na rękach kolegów i udając lot. Nawet polityka i inne wydarzenia odchodziły na drugi plan podczas transmisji skoków.

Nieodłącznym elementem małyszomanii był wyżej wspomniany tytuł. Popuarny DSJ to bardzo prosta gra, w której wcielamy się w skoczka narciarskiego. Równie prosta, co wciągająca. Jej obsługa ograniczała się do oddania skoku za pomocą trzech kliknięć myszki i ruchem zawodnika w powietrzu. Jej główną zaletą była duża zawartość, gdyż fikcyjne skocznie umiejscowione były w wielu krajach całego świata. Nawet tak egzotycznych dla tej dyscypiny sportu jak Australia czy Irlandia. Nikomu to jednak nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, taka mnogość skoczni o różnych rozmiarach zapewniała graczom zabawę na długie godziny. Kolejną dobrą stroną gry był fakt, że działała na prawie każdym komputerze. Gra zatem zasłynęła jako możliwość zabicia czasu w pracy czy na lekcjach informatyki. Teraz jest to niewyobrażalne, ale w DSJ grano częściej niż w Fifę. W pierwszej i drugiej wersji gry nie było trybu sieciowego. Ten brak rekompensowała kapitalna kilkuosobowa zabawa przy jednym komputerze. Najwięcej emocji dawała australijska skocznia o punkcie konstrukcyjnym K-240 metrów, gdzie przy dobrym wietrze, idealnym wybiciu i nienagannej sylwetce w locie można było odlecieć na okolice 280-tego metra. Rekordy można było śrubować w nieskończoność. Warstwa graficzna wyglądała na namalowaną w paincie, a dźwięk to tylko szum wiatru i sygnał nakazujący odbicie się od belki startowej. To nie miało większego znaczenia w obliczu niesamowitej zabawy i wielkich emocji spędzonych ze znajomymi. Każdy chciał być jak Adam Małysz, nawet na ekranach monitora. DSJ odniosło w Polsce ogromny sukces właśnie za sprawą naszego mistrza. Jussi Koskela nie miał raczej ogromnych środków na promocję, jak wielkie firmy pokroju Electronic Arts. Potrzebował zatem kogoś takiego jak Adam, który nieświadomie stał się reklamodowacą Jussiego.

dsj 2.1

Druga część gry wprowadziła aż 16 dodatkowych skoczni, a wersja 2.1 poszerzyła sequel o kilka kolejnych rodem z Polski. I tak mogliśmy bawić się w Szczyrku, Wiśle czy Zakopanem. Moda na DSJ i Adama trwała w najlepsze. Jussi Koskela wydał trzecią część gry, która wyglądała zupełnie inaczej. Nadal była to dość prosta gra, lecz dużo ładniejsza. Oferowała więcej opcji, w tym rozgrywkę sieciową oraz skoki na igielicie. Wokół gry szybko wytworzyła się społeczność fanów, którzy czym prędzej tworzyli zawodników i drużyny, aby dzielić się nimi w internecie i oszczędzić czasu innym. Aktualna czwarta wersja DSJ to najbardziej symulacyjna i najtrudniejsza część serii. Niczym w dobrej grze wyścigowej musimy się bardzo dużo nauczyć zanim osiągniemy sukces. Samo poprawne wybicie i utrzymanie poprawnej sylwetki w locie wymaga sporo treningów. Grafika wygląda ładnie, a w internecie możemy znaleźć mody, które wprowadzają więcej realizmu do rozgrywki przez bandy reklamowe wokół skoczni oraz banery na koszulkach zawodników. To nadal bardzo grywalna pozycja.

dsj 3

Zarówno trzecia i czwarta część Deluxe Ski Jump to gry popularne, lecz nie tak jak prekursorzy. Dlaczego? Wraz z postępem technologicznym i pojawianiem się mocniejszych pecetów, spadała moda na DSJ. Dodatkowo pojawiła się konkurencja w postaci gry o wdzięcznej nazwie "Skoki Narciarskie 2002 Polskie Złoto" oficjalnie polecanej przez samego Adama Małysza. Powstała też kilka kolejnych części tej naprawdę udanej produkcji. Poza tym, czasy DSJ 4 przypadają na sukcesy Kamila Stocha - kolejnego wielkiego mistrza i wybitnego polskiego sportowca.

dsj4

Popularność skoków nieco zmalała. Uważam, że spowodowane jest to zażegnaniem nieco szarych dla naszego społeczeństwa czasów. Większość znanych mi rodzin żyła wtedy na średnim poziomie, lecz paradoksalnie było w tym coś pięknego. Wśród szarości blokowisk, braku innych spektakularnych sukcesów sportowych, powoli rosnących zarobków był ktoś kto jednoczył wszystkie pokolenia. Ktoś kto co tydzień potrafił dawać wiele radości. Mały wielki człowiek z Wisły - Adam Małysz. Zaczynał skakać gdy chodziłem do szkoły podstawowej, a kończył gdy byłem studentem. Decyzją o zakończeniu kariery wywołał w całym kraju wielkie poruszenie. Osobowość tego wielkiego sportowca najlepiej oddają słowa wypowiedziane łamiącym się głosem przez komentatora sportowego - Dariusza Szpakowskiego.

"Fenomen sportowy. Powtarzalność sukcesów przez lata, przez dekadę, a przecież pierwsze zwycięstwo w Holmenkollen odniósł tu, na tej skoczni jako osiemnastolatek i było to przecież piętnaście lat temu. Coś niewiarygodnego! Co tydzień siadaliśmy, jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać tę rywalizację. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było mu przypisać podczas tej kariery? Że można w życiu wygrać ewidentnie bez układów. Że jest człowiekiem rzetelnym, solidnym, posłańcem wielkich wiadomości, wielkiej nadziei. Zaczynał jako idol kryzysowy, który miał nas prowadzić jako ambasador wspaniałego skoku cywilizacyjnego do Europy. Fenomen społeczny. Przecież my, dzięki tym transmisjom, żyliśmy życiem zastępczym. Był powodem ogromnej zbiorowej radości. Dał nam wiele. Bardzo wiele…"

A jakie Wy macie wspomnienia z Adamem, skokami i grami poświęconymi tej dyscyplinie sportu? Zapraszam do komentowania :)


miniaturka: Zdjęcie Iwony Erskine-Kellie, wikimedia commons. screeny: własne