dodane przez Filip Bragczyk, 2 września 2018 13:11
PUBLICYSTYKA

Co jakiś czas wybucha afera kiedy to niewielkie studia próbują zrobić produkcję traktującą o zagładzie Polaków, Cyganów, Żydów i innych mniej lubianych przez naszych sąsiadów zza Odry nacji. Produkcje te zazwyczaj są mizernej jakości, jak ostatnio zapowiedziana gra: The Cost of Freedom, gdzie możemy wcielić się w więźnia lub oprawcę, a całość przypomina grę akcji, a nie próbę stworzenia poważnej opowieści o tamtych czasach. Sami zresztą zobaczcie trailer (o ile jeszcze go nie zdjęto): Klik

Już po pierwszych sekundach widać, że będziemy mieli do czynienia z crapem zrobionym na Unreal Engine bez większego pomysłu. Postacie mają nawet w materiale promocyjnym problem z poruszaniem się, o tym, że noszą 2 rodzaje ubrań nie wspomnę. Wygląda to tragicznie, jak zabawa 10 latka w modowanie, a nie pełnoprawna gra. Za wszystko odpowiedzialne jest ukraińskie studio, które chyba świadome, że nie sprzeda produkcji nawet na rynku lokalnym - zdecydowało się na kontrowersje. Gdyby nie tematyka zagłady - nikt by się tą grą nie zainteresował.

Dobrze, ustaliliśmy, że to syf i najlepiej ją ignorować, ale czy mogłaby powstać produkcja która nie wzbudziłaby takich kontrowersji i dobrze przedstawiła te wydarzenia? Tutaj sprawa nie jest taka prosta. Z kontrowersyjnymi tematami jest tak, że produkcjom na ich temat stawia się ogromne wymagania. Nie chodzi tutaj nawet o scenariusza, ale także o oprawę. Zrobiony po macoszemu film o zamachu na WTC wzbudziłby spore kontrowersje wśród rodzin ofiar. O ile jednak filmy posiadają przepustkę do tworzenia poważnych, opowiadających o tragediach obrazów, tak gry dalej traktowane są jak zabawki.

Źródło

To oczywiście się zmienia, wraz z wymieraniem starego pokolenia i wchodzeniem na rynek młodych dla których gry są nieodłącznym elementem życia. Powstają coraz ambitniejsze tytuły jak This War of Mine czy Valiant Hearts: The Great War. Czekam również na My memory of Us - grę w której wcielamy się w dzieci w świecie inspirowanym II Wojną światową. Te produkcje pokazują, że wojnę można przedstawić w inny sposób niż zabawę w zabijanie, a dramaty rozgrywają się w dużej mierze nie na froncie, lecz na tyłach.

Źródło

O ile jednak życie w okupowanym mieście było bardzo ciężkie, tak nawet getto nie kojarzy się jednoznacznie ze śmiercią. Owszem ludzie umierali na ulicach, ale obok często toczyła się namiastka prawdziwego życia, działały ośrodki kulturalne, restauracje. Być może dobrym krokiem byłoby opowiedzenie historii człowieka który znalazł się w takim miejscu i który panicznie próbuje się z niego wydostać. Gra w której z zachowaną całą powagą, podejmowalibyśmy decyzje dotyczące tego komu ma się udać, a kto zginie, mogłaby odnieść spory sukces. I nie chodzi tutaj nawet o zarobki, ale o edukację historyczną młodego pokolenia. Biorąc pod uwagę politykę naszego rządu i planowane ulgi i dotacje dla twórców gier historycznych, nie zdziwiłbym się gdyby taki tytuł niedługo powstał.

Co jednak z obozami? No tutaj sprawa nie jest taka prosta. Do tej pory nie doczekaliśmy się pozycji traktującej o tym temacie. Pewnym wyjątkiem jest nieco już zapomniana gra: Prisoner of War z 2002 roku w której wcielamy się w Amerykanina uciekającego z obozów jenieckich. Warunki tam panujące są oczywiście inne niż te panujące w obozach koncentracyjnych jednak daje to pewną namiastkę klimatu w postaci apeli, strażników, baraków itp. Nie jest to jednak nadal gra o tematyce wymienionej w tytule.

Prisoner of War

Czy mogłaby powstać teraz? Cóż, z jednej strony, ostatni naoczni świadkowie i ofiary już wymierają. Dzieci będące więźniami obozów mają już po 80-90 lat. Za 10-15 lat nie zostanie praktycznie nikt z ich pokolenia. Pewną pamięć będą niosły dzieci. Być może wydłużą one okres pamięci o kolejne 20-30 lat. Potem jednak Holocaust stanie się zwykłym faktem historycznym takim jakim była masakra Ormian czy eksterminacja Indian. Rzeczy te budzą coraz mniejsze emocje. Bezpośrednich świadków już nie ma i wszystko to się zaciera. Mało kto darzy przecież Szwedów nienawiścią za potop czy Austriaków za zabory. Tak więc podobny los czeka Holocaust. Ludzkość po nim ochłonie i wyciągnie z niego lekcje lub nie.

Paradoksalnie, gry mogłyby pomóc w zachowaniu tej wrażliwości. Nie od dziś przecież wiadomo, że często niosą większy ładunek emocjonalny niż książka czy film. Muszą jednak zostać dobrze zrobione. Wydaje się, że idealnym scenariuszem na grę w obozie, byłaby przygodówka w stylu tych tworzonych przez studio Telltale. Gra w której wcielamy się w więźnia będącego świadkiem makabrycznych wydarzeń, podejmującego trudne decyzje celem przetrwania tego piekła. W grze musiałby być obecny system postępującego rozkładu, bohater stopniowo traciłby siły, aż do smutnego końca lub wyzwolenia.

Sądzę, że taka gra, o ile dobrze wykonana, nie uraziłaby niczyich uczuć i przedłużyłaby pamięć o ofiarach niemieckich obozów. To o czym jeszcze myślę, to historia opowiedziana z perspektywy młodego strażnika wysłanego tutaj, bo do wyboru miał front wschodni. Mógłby on zobaczyć okropieństwo maszyny zagłady i zmuszony zostałby do wzięcia w niej czynnego udziału. Taka produkcja, przyjęłaby się zapewne w Niemczech, gdzie ludzie są zmęczeni ciągłym stawianiem ich w roli oprawców i dramatycznie szukają potwierdzeń, że nie wszyscy byli źli, a oni wykonywali tylko rozkazy. Z drugiej strony, taka gra byłaby znacznie bardziej kontrowersyjna.

Jest jeszcze jedna opcja: Sowieckie łagry. Temat co do zasady znacznie mniej kontrowersyjny, a poruszający podobną tematykę. O ile obozy koncentracyjne są wałkowane praktycznie non stop, tak świadomość istnienia łagrów nie jest tak oczywista, zwłaszcza w krajach zachodnich. Gra taka z pewnością spotkałaby się z krytyką Rosjan, na czym mogłaby wyjść całkiem nieźle, podobnie jak niedokończona gra Soviet City. O ile z Izraelem liczą się praktycznie wszyscy, tak z Rosjanami mało kto, a potencjalnymi klientami mogą zostać osoby niepałające miłością do tego narodu.

Źródło kadr z filmu Niepokonani - okropieństwo sowieckich Obozów było szokujące dla zachodniej widowni.

Reasumując, uważam, że na grę w obozie zagłady jest jeszcze za wcześnie. Taka produkcja mogłaby się pojawić na rynku dopiero za jakieś 10 lat. Nie mniej sądzę, że społeczeństwo jest gotowe na podejmowanie takich tematów bez taniej sensacji, stąd ukazanie getta czy łagru w grze przygodowej mogłoby się udać. Kluczowe będzie tutaj stworzenie scenariusza wiernego historii i dostosowanie mechaniki tak aby to opowieść była na pierwszym planie. Nie bez znaczenia będzie też dopracowanie produkcji, bo nie chcę wyobrażać sobie protestów po wydaniu chłamu z Auschwitz w nazwie.