Witch Murderdodane przez Jan Dzban, 24 września 2018 21:43
PUBLICYSTYKA

Temat pojmowania gier jako sport wzbudza mnóstwo kontrowersji. Tym bardziej, że coraz częściej o esporcie mówi się w kontekście włączenia go do dyscyplin olimpijskich. Postanowiłem przeanalizować ten temat i zastanowić się nad argumentami każdej ze stron.

Esport rozumiany jest jako rywalizacja w grach sieciowych na profesjonalnym poziomie. Najlepsi gracze świata jeżdżą na turnieje, otaczają się sławą i pieniędzmi, niczym mistrzowie olimpijscy. Widownia takich zmagań porównywalna jest do największyn sportowych aren. W 2016 roku turniej sportowy odwiedziło ponad 113 tysięcy widzów. Wielki stadion FC Barcelony - Camp Nou pomieścić może ponad 99 tysięcy osób. To obrazuje, jak wielką popularnością cieszą się sieciowe zmagania w grach komputerowych. Jeszcze niedawno turnieje nie wykraczały poza kameralne świetlice, a dziś transmitowane są w telewizji, profesjonalnie komentowane i obdarzone najwyższej jakości infrastrukturą. Machinę popularności napędza obecność Youtuberów, którzy są idolami dla przeważającej grupy wiekowej widowni.

Najpopularniejsze gry to Counter Strike GO, League of Legends, Starcraft, Hearthsone, czy wchodzący wielkimi krokami na esportową arenę - Fortnite. Poza wyżej wymienionymi czynnikami, w niektórych grach najważniejsza jest zgrana drużyna. To również element znany z prawdziwego sportu. Wszystkie te aspekty możemy porównać z duchem sportowej rywalizacji. Jednak granie pojmowane jako sport nadal jest nie do przyjęcia przez rzesze sportowców i kibiców. Dużo bardziej liberalnie do sprawy podchodzą obywatele Korei Południowej. To kraj, w którym Starcraft II bije rekordy popularności. Aby subtelnie połączyć sport elektroniczny z tym prawdziwym, tuż przed startem igrzysk w Pjong Czang, zorganizowano duży esportowy turniej. Można było grać na arenach sportowych i w wiosce olimpijskiej. Koreańczycy bardzo by chcieli, aby na ich igrzyskach pojawiły się gry komputerowe. Na przeszkodzie stoi Międzynarodowy Komitet Olimpijski, który nie zgadza się na uznanie esportu sportem, chociaż swoim patronatem objął turniej gier. Z pewnością komisarze widzą w esporcie przyszłość pod kątem komercyjnym. Eksperci przewidują, że w ciągu 10 lat gry komputerowe mogą pojawić się na igrzyskach. Na ten moment problemem jest brutalność niektórych gier, która jest absolutnie niezgodna w duchem sportu. Dlatego też w korańskim turnieju postawiono na Starcrafta oraz Steep Road to the Olympics.

Ankiety i stastyki nie pokazały jednoznacznie, czy to zwolenników, czy przeciwników uznania esportu za prawdziwy sport jest więcej. Wśród zwolenników pojawiają się argumenty o długotrwałych treningach i poświęceniu ogromnej ilości czasu, aby wejść na światowy poziom. Ponadto, profesjonalne granie wymaga niezwykłej precyzji, stoickiego spokoju i bardzo dobrej strategii. Przeciwnicy podkreślają, że uprawianie esportu nie wymaga ruszenia tyłka z przed monitora, a ten prawdziwy sport wiążą z siłą ludzkich mięśni. Ten drugi argument upada w kontekście uznawania szachów, brydża czy nawet rajdów samochodowych za sport. Te jednak nie stanowią dyscyplin olimpiskich. A to o igrzyska walczą profesjonalnie gracze. Bo chleba mają pod dostatkiem.

Gdzieś między tymi grupami stoję ja. Redaktor, gracz, sportowiec - powiedzmy półprofesjonalny. NIezwykle trudno całkowicie stanąć po którejś ze stron, gdyż każda z nich ma trochę racji. Uwielbiam zarówno gry, jak i sport. Dobry wynik w półmaratonie kosztował mnie miesiące przygotowań, a pokonanie tego dystansu dosyć szybko w niesamowitym upale to mordęga dla organizmu. Kontuzja kolana, której nabawiłem się podczas meczu piłkarskiego wykluczyła mnie z jakiejkolwiek aktywności fizycznej na długie miesiące. Jednak chart ducha pozwolił na powrót i znowu mogłem grać w piłkę i biegać, do momentu aż nie pojawiły się kolejne problemy zdrowotne. I tak o to żyje człowiek, który uprawia różne dyscypliny sportowe. Wielkie poświęcenie, długie treningi, ich monotonia, presja, nerwowe końcówki zawodów, trzymanie diety, walka z innymi i samym sobą, sukcesy i porażki. Na przeciwko sportowca w tym sporze stoi profesjonalny gracz. Mój jedyny sukces na esportowej arenie to zwycięstwa w amatorskich turniejach w Pro Evolution Soccer. Jednak na podstawie reportaży o esportowcach, można stwierdzić, że ich treningi również są długie i żmudne, a wiele problemów sportowca dotyczy również esportowca. Ten drugi z pewnością ma łatwiej, jeśli chodzi o infrastrukturę. Każdy gracz ma komputer lub konsolę, więc warunki treningowe może wytworzyć sobie sam. Bieda, która panuje w takich dyscyplinach, jak taekwondo, lekkoatletyka, tenis stołowy i wiele innych woła o pomstę do nieba. Profesjonalni sportowcy często trenują w koszmarnych warunkach, jednak to temat na zupełnie inny artykuł.

Pomimo wielu podobieństw, to jednak zupełnie inna aktywność. Idąc tym tokiem moglibyśmy włączyć do igrzysk szydełkowanie na czas,wchodzenie po schodach czy wędkarstwo. Nie chcę esportowcom niczego umniejszać i zaznaczę, że bardzo doceniam ich pracę. Do każdego hobby mam wielki szacunek, zwłaszcza gdy zwykła pasja przekształca się w ogromne imprezy. Dlatego jestem za nazwą sport. Z przedrostkiem "e." Uważam, że to najbardziej bezpieczna opcja. Gdyby popularny Counter Strike rozgrywany był na igrzyskach, za chwilę miłośnicy strzelania z ASG (Air Soft Gun) chcieliby być potraktowani w ten sam sposób Moim zdaniem Igrzyska Olimpijskie nie powinny wiązać się z grami, chociażby ze względu na olimpijską tradycję. Zostawmy ją prawie taką jaka jest, delikatnie modyfikują, włączając dyscypliny, które nie wywrócą tych przepięknych imprez sportowych do góry nogami. Jestem ciekawy Waszego zdania na ten dosyć trudny do roztrzygnięcia spór.