Witch Murderdodane przez Filip Bragczyk, 1 listopada 2018 20:46
RECENZJE

Zaczniemy od tego, że ta gra jest oszustwem, patrzycie na kreskówkową grafikę, nie zagłębiacie się zbytnio w temat, lecz dajecie dziecku do pogrania, a ono potem rzuca w sąsiadów doniczkami z 10 piętra. No dobra, trochę przesadzam, jednakże nie dajcie się zwieść oprawie rodem z bajki dla trzylatków. Ta gra jest poważna, cholernie poważna.

Zrzut ekranu 2018-10-30 22.47.48.png

W grze wcielamy się w załogę Avro Lancastera, ciężkiego 4-silnikowego, brytyjskiego samolotu. Gra przedstawia się jako symulator, więc naturalnie możemy sterować każdą postacią z 7-osobowego oddziału. Każdy z żołnierzy posiada poziom doświadczenia w obsłudze danego stanowiska, i tak mechanik będzie lepiej zarządzał paliwem, a strzelec może załadować do działek amunicję zapalającą. Jednakże nic nie stoi na przeszkodzie, aby jedna osoba zastąpiła drugą. Bomber Crew opiera się na wykonywaniu podobnych do siebie misji, i co jakiś czas tak zwanych "Misji krytycznych", które stanowią oś fabuły głównej kampanii. Fabuła jest tu jednak szczątkowa i główną radość czerpiemy z wykonywania tych w gruncie rzeczy powtarzalnych misji - jest to dobry przykład grindu, który jest fajny.

Zrzut ekranu 2018-10-30 17.34.40.png

W przerwach pomiędzy bombardowaniem Niemców, możemy ulepszać nasz samolot, montując na nim skuteczniejszą broń, zaawansowane systemy itp. Dołożenie opancerzenia może sprawić, że uda nam się z powodzeniem wrócić do bazy, ale zwiększy masę, przez co będziemy musieli zrezygnować z lepszych dział czy radaru. Jest to więc balansowanie pomiędzy różnymi aspektami tak, aby wypadkowo osiągnąć jak najlepsze wyniki. Mamy również dostęp do wyposażenia załogi, a zmiana stroju może sprawić, że będą mogli wytrzymać wyższe temaperatury lub przeżyją więcej postrzałów. Z drugiej strony zazwyczaj spada wówczas ich szybkość. I tak musimy się zastanowić, kto nie zejdzie ze stanowiska przez całą misję, a kto musi być mobilny. W moim przypadku jedynymi lotnymi członkami załogi byli strzelcy (chodzący po amunicję do składu) i mechanik będący przy okazji celowniczym i lekarzem. Wobec tego wszyscy poza nimi nosili ciężkie pancerze, bo i tak nie ruszali się ze stanowiska.

Zrzut ekranu 2018-10-30 17.17.55.png

Ale to nie wszystko. W grze istnieją trzy pułapy, na których może operować samolot. Na niskim jest dużo tlenu i jest ciepło, a nawigacja jest bardzo prosta. Z drugiej strony jesteśmy w zasięgu wszystkich dział przeciwlotniczych wroga, a myśliwce nie dadzą nam żyć. Następny jest średni pułap. Tutaj wciąż jest dość ciepło, ale zaczyna brakować tlenu, wobec czego konieczne jest wyposażenie członków oddziału w systemy podtrzymywania życia. Nawigacja jest koszmarem, ponieważ jeśli są chmury (a są prawie zawsze), to nie wyznaczymy kursu i możemy lecieć tylko przed siebie. Niemniej jednak zaczynamy odczuwać pewne plusy naszego położenia. Liczba bandytów spada, a dosięgnąć mogą nas już tylko działa Flak strzelające pociskami odłamkowo-burzącymi. Prawdziwa bajka zaczyna się na wysokim pułapie. Temperatura spada tak bardzo, że bez dobrego ubrania załoga zaczyna zamarzać, tlenu już dawno nie ma, a nawigacja jest niemożliwa (chociaż nie do końca…). Wysokie położenie jest jednak błogosławieństwem, bo zapewnia względny spokój. Strzelcy bezpiecznie niszczą wrogie myśliwce bezradnie latające na średniej wysokości, a działa już nawet nie liczą, że nas trafią. Wysokość może być jednak również naszym przeciwnikiem, wszak nie jesteśmy powietrzną taksówką majacą przemieścić się z punktu A do B, ale bombowcem. Tak więc łatwiej będzie nam zbombardować cel, jeśli będziemy go widzieć, co na dużych pułapach jest utrudnione przez wszechobecne chmury.

Zrzut ekranu 2018-10-30 23.01.21.png

Najciekawszym smaczkiem jest zdecydowanie to, że następuje nabywanie kolejnych poziomów doświadczenia przez załogę, a co za tym idzie odblokowywanie nowych zdolności. To właśnie wzrost doświadczenia załogi wraz z postępem technicznym sprawiają, że czujemy z misji na misję progress - raz ulepszymy silniki, za drugim damy lepsze skafandry radiooperatorowi i celowniczemu itp. Wszystko to jednak możemy bezpowrotnie stracić, gdy nasz samolot się rozbije. Oczywiście możemy wyposażyć załogę w spadochrony czy sprzęt przydatny za liniami wroga albo w morzu, ale taki wybór to przecież programowanie porażki i zamiast tego lepiej wziąć dodatkowe apteczki czy gaśnice, a skład dopancerzyć.

Zrzut ekranu 2018-10-30 22.47.38.png

A sposobów na utratę życia przez lotnika jest naprawdę sporo. Zaczniemy od banału czyli śmierci od postrzału - wtedy mamy 1,5 minuty na reanimację przy użyciu apteczki lub powrót do bazy. Kolejnym sposobem jest śmierć przez wychłodzenie lub udusznie. Zginąć możemy też w katastrofie, wtedy część załogi umiera od razu, a "szczęśliwcy" kończą w agonii. To akurat spotkało mnie w ostatniej misji, w której musiałem awaryjnie lądować po utracie podwozia. Możemy też sami zabić załoganta, wysyłając go na skrzydło, jednocześnie wykonując manewr nurkowania (tutaj zabrakło mi animacji mielenia ciała w silniku).

Zrzut ekranu 2018-10-30 21.23.23.png

Ale nie tylko o zdrowie żołnierzy musimy się martwić. O wiele ważniejszy, nawet od życia pilota, jest sam samolot. Podczas walki mechanik ma pełne ręce roboty naprawiając elektrykę czy łatając wspomniany silnik w czasie lotu. Na uwagę zasługują tutaj konsekwencje utraty danego systemu. O ile awaria butli z tlenem nie jest niczym strasznym o ile jestesmy na niskim pułapie, tak gdy układ hydrauliczny zacznie przeciekać - jestesmy ugotowani, bo karabiny nie poruszą się nawet o cal.

Ogólnie każda, nawet najprostsza misja, mimo częstej powtarzalności daje satysfakcję. Zaczynamy spokojnie, od startu. Powoli wznosimy się na dany pułap i obserwujemy radar w poszukiwaniu wrogich samolotów. Przy francuskim wybrzeżu nawiązujemy pierwsze starcia z myśliwcami. Akcja osiąga swój szczyt w okolicach celu, kiedy to intensywność ostrzału jest największa, a musimy się już skupić na bobardowaniu. Gdy zrzucimy bomby, musimy uciec, co jest jeszcze trudniejsze niż dolecenie na daną fabrykę czy garnizon. Ostatecznie, nierzadko z jednym silnikiem i dziurawi jak ser szwajcarski, docieramy na drugi brzeg Kanału, gdzie czeka nas bezpieczne lotnisko. Okazjonalnie walczymy też z Asami, za których głowy dostajemy dodatkowe pieniądze i wykonujemy zdjęcia wywiadowcze.

Zrzut ekranu 2018-10-30 22.35.20.png

Jeśli chodzi o minusy, to zarówno grafika jak i muzyka są co najwyżej przeciętne. Modele są proste, aby nie powiedzieć, że prostackie i średnio pasują do tej gry. Developerzy mogli zastosować tutaj podobną, ale bardziej klimatyczną low-poly niż pikselozę. Denerwujące są też dźwięki wydawane przez załogę, zwłaszcza po kilku godzinach grania. Pewnym minusem jest to, że w grze jest tylko jeden rodzaj bombowca (chyba, ze mamy DLC), co jednak wpływa na poczucie uzyskania progresu. Misje mają dość nierówny poziom. O ile przeżycie jest raczej łatwe, tak w niektórych lotach, jedno pudło sprawia, że możemy wracać do domu, podczas gdy w innych mamy kilka bomb, z czego trafić musi jedna.

Mimo wszystko Bomber Crew to naprawdę solidna produkcja niezależna, niemająca w zasadzie konkurencji na rynku. Nie jest to trudny symulator, w którym zanim wystartujemy musimy przeczytać 20 stron instrukcji, ale też nie prosta zręcznościówka. Jedyne co można jej zarzucić, to to, że zbytnio udaje casualową grę, gdy w rzeczywistosci skierowana jest do graczy zaawansowanych, przez co ci pierwsi mogą się zrazić, a drudzy ją pominą. Osobiście bawiłem się nieźle, ale raczej nie zagrałbym w nią jeszcze raz.

Ocena: 7/10

  • + Fajny, przyjemny grind
  • + Misje zapewniają adrenalinę i satysfakcję
  • + Powiew świeżości na rynku
  • + Ciekawa oprawa graficzna…
  • - …Która jednak jest myląca
  • - Muzyka i odgłosy postaci
  • - Fabuła nie istnieje
  • - Nierówny poziom trudności
  • - Pod koniec nużąca