Witch Murderdodane przez Jan Dzban, 13 listopada 2018 16:29
PUBLICYSTYKA

Marka Diablo jest rozpoznawalna przez każdego gracza. Jej narodziny miały miejsce w roku 1996. Mało kto wtedy przypuszczał, że Blizzard da początek serii, która będzie trwała przez 18 lat. Po Blizzconie 2018 nasuwa się jeden wniosek - Blizzard zniszczył ukochaną przez wielu serię, a po świetnych grach, wychodzących spod skrzydeł amerykańskiego giganta pozostaną nam tylko wspomnienia.

Złote lata potęgi Diablo

Cztery lata po premierze pierwszej części Diablo pojawiła się druga. Swoją jakością absolutnie przerosła oczekiwania fanów. Gra wyglądała i brzmiała znakomicie, była bardzo rozbudowana i różnorodna. Sprzedaż rosła, zakładano tysiące postaci i pokonywano miliony potworów. Gra zapewniała wiele godzin rozgrywki na wysokim poziomie, a dodatek o nazwie Lord of Destruction rozszerzał jej świat o kolejne postacie i dodatkową warstwę fabularną. Jakby tego było mało, rozgrywka sieciowa przyciągała przed monitory rzesze graczy, z których część nadal świetnie się bawi, bo Diablo II nawet dziś jest wciąż wysoko grywalne. Jedyny archaizm, który rzuca się w oczy to grafika. Cała reszta nie odbiega standardami od dzisiejszych wymogów, jakie gracze stawiają przed gatunkiem hack and slash. Gra w Diablo II w 2018 roku to wspaniała podróż sentymentalna do złotych czasów pecetowego gamingu. Oczywiście nowe sprzęty mają problemy, aby uruchomić grę z 2000 roku, dlatego pojawiają się liczne prośby i petycje do Blizzarda o odświeżoną wersję drugiego diabełka. Tym bardziej, że trzecia część gry nie spełniła oczekiwań fanów. Była zaledwie dobra…

Dwanaście lat oczekiwań

Pomiędzy zakończeniem zabawy z Diablo II, a premierą Diablo III gracze dorastali, zakładali rodziny i budowali domy. Minęło aż dwanaście lat oczekiwań na kolejny, jak się wydawało - genialny tytuł. A dostaliśmy tylko całkiem niezłą grę, która ze starszym bratem miała niewiele wspólnego. Zamiast mrocznego i gęstego klimatu otrzymaliśmy komiksową grafikę z dawką słabego humoru. Muzyka nie zapada w pamięć, a system rozwoju postaci jest bardzo uproszczony. Oczywiście - Diablo nadal potrafi bawić, ale seria utraciła dawnego ducha. Sam wybrałem się na sklepową premierę, aby potem raz ukończyć grę i odstawić na półkę. Czułem się bardzo zawiedziony, jednocześnie wierząc w nadejście czwartej części lub remastera drugiej. Z redaktorskiej uczciwości muszę przyznać, że trzecia część gry znalazła swoich sympatyków i jest ciągle rozbudowywana o nowe sezony rozgrywki.

Blizzcon 2018

Wielu graczy wierzyło w czwartą część Diablo - powrót do klimatu i wysokiej jakości drugiej części. Nie było innej opcji, cykliczny event Blizzarda musiał przynieść odpowiedzi na pytania fanów. Co z Diablo IV? Co z remasterem Diablo II? Jakie są dalsze plany rozwoju marki? Setki fanów zasiadło na fotelach konferencji Blizzarda, a miliony przed monitorami, by obserwować wydarzenie transmitowane na żywo. Ogłoszono Diablo Immortal, grę tylko na…urządzenia mobilne. Gamingowy świat zadrżał w posadach (ze złości). Starzy wyjadacze, przyzwyczajeni do gier na konsolach i pecetach nie pozostawili na Blizzardzie suchej nitki. Również młodzież, która chętniej korzysta z urządzeń mobilnych, nie wyobraża sobie, że kolejna część serii nie pojawi się chociażby na komputerach! Zwykle w przypadku kontrowersyjnych ruchów w branży stanowisko graczy jest podzielone. W tym jednak przypadku trudno spotkać jakiekolwiek pozytywne opinie na ten temat. Czekaliśmy 12 lat na część trzecią, czekamy szósty rok na czwartą, a otrzymujemy gierkę na telefon, która w dodatku łudząco przypomina Diablo III i nastawiona jest wyłącznie na rozgrywkę sieciową. Publika zamarła, jeden z widzów zapytał tylko prezentera czy to nie jest primaaprilisowy żart? Niestety nie. Youtubowa zapowiedź Diablo Immortal otrzymała takie oceny:

Nieoficjalne źródła mówią, iż na konferencji miała pojawić się krótka informacja o tym, że twórcy równolegle pracują nad pełnoprawną kontynuacją dzieła, jednak perspektywa jjej ukończenia i wydania jest bardzo odległa. Dlatego nie zdecydowano się poinformować o tym fanów. Oficjalnie firma poinformowała, że pracują nad "innymi grami z universum Diablo." Z drugiej strony przedstawiciele firmy zaczęli usuwać negatywne komentarze na YouTube, co jeszcze bardziej zdenerwowało graczy, którzy zaczęli pisać ich jeszcze więcej i o jeszcze bardziej agresywnym wydźwięku.

Wydaje się, że postępowanie firmy podyktowane było chęcią szybkiego wzbogacenia się, gdyż stworzenie gry mobilnej jest dużo mniej angażujące, aniżeli stworzenie poważniejszego tytułu. Po Blizzconie akcje Blizzarda zaliczyły spory spadek.

Blizzard bardzo mocno nadszarpnął zaufanie swoich wieloletnich graczy, a wydając grę Diablo Immortal wyłącznie na platformy mobilne, wbił nóż w serca fanów przy okazji wykonując strzał w kolano całej marki.