dodane przez @sm1echovsky, 13 lutego 2019 00:45
RECENZJE

Niedawno ukończyłem Beholder 2 i z chęcią zgrał bym jeszcze raz - z czystej ciekawości. Gra ma wiele zakończeń na które wpływają setki decyzji zapewnianych przez dowolność z jaką możemy wykonać praktycznie każde dostępne dla nas zadanie.

Beholder to gra od rosyjskiego studia Warm Lamp Games. Została wypuszczona w 2016 roku i z marszu zachwyciła graczy oryginalnym pomysłem. Klimat, oprawą graficzna i dźwiękową są cechami unikatowymi tej produkcji. W jedynce wcielaliśmy się w Carla Stein'a, zarządcę budynku mieszkalnego w totalitarnym państwie, a naszym celem było pilnowanie lokatorów. Objawiało się to poprzez nadzorowanie czy aby na pewno przestrzegają prawa, (a zakazów ciągle przybywało). W tym celu używaliśmy chociażby kamer ukrytych w czujnikach dymu, a pod nieobecność mieszkańców - przeszukiwaliśmy ich dobytek. Uzyskane dane służyły do tworzenia raportów dla ukochanej ojczyzny, która mogła aresztować niepokornego obywatela za zbrodnie takie jak jedzenie owoców. W pierwszej odsłonie obecny był motyw rodziny który znacznie zmieniał mechanikę rozgrywki (widać silną inspirację grą: "Papers, Please"). Jeśli zadaliśmy sobie dość trudu, to mogliśmy z nią przeżyć i uciec z kraju lub po prostu uznać ich za problem i patrzeć jak umierają lub są zabierani do miejsca odosobnienia to znaczy miejsca kaźni.

Podobnie, w Beholder 2 również przenosimy się do totalitarnej antyutopii, spotkamy tam te same charakterystyczne czarno-białe postacie ze świecącymi oczami i przygnębionymi twarzami. O ile wygląd postaci jest bardzo podobny do jedynki, tak grafika wykonała skok w trzeci wymiar. W drugiej części wcielamy się w Evana Redgrave'a, który zaczyna pracę w ministerstwie tuż po tym jak nasz ojciec ginie w niewyjaśnionych okolicznościach . Śmierć ta jest motorem napędowym fabuły, a my staramy dowiedzieć się, kto i dlaczego zabił naszego rodzica. W rozwikładniu zagadki pomagają skrzynki biometryczne, które ojciec ukrył jeszcze za życia. Zawierają one specjalne kody pełniące rolę znajdziek oraz listy w których ojciec wyjaśnia nam zawiłości tego świata. Jednak nie poznamy prawdy, jeśli sami nie wespniemy się po ministerialnej drabinie aż na sam szczyt.

Ciekawym podjeściem jest implementacja trzech rodzajów surowców, są to:

  • pieniądze, głównie przeznaczane na rachunki i niektóre zadania.
  • autorytet, potrzebujemy go głównie do uzyskania awansu.
  • czas, prawie za każdą akcję płacimy czasem np. praca na rzecz ministerstwa, podsłuchiwanie innych pracowników , szperanie w czyimś biurku.

W pracy tracimy czas, ale w zamian zyskujemy pieniądze i autorytet. Ma ona formę minigierki, w której musimy odróżnić czy dany wniosek to pochwała, skarga, a może donos. Praca w okienku jest bardzo wolnym sposobem na uzyskanie awansu, a po kilku chwilach nudzi, jest nieopłacalna, a my szukamy sposobu, jak się od niej wymigać.

W grze są cztery piętra, zaczynamy grę na pierwszym, a kończymy na 37. Na każdym piętrze (oprócz ostatniego) znajdziemy szefa i trzech współpracowników. Naszym głównym zadaniem jest uzyskanie awansu, droga ku temu prowadzi np, poprzez donos na kolegów za prawdziwe lub sfabrykowane przewinienia. Każdy z naszych współpracowników ma swoją historię i zleca nam zadania. Gdy zdobędziemy wystarczająco dużo zaufania, poznajemy jego sekret, który następnie mozemy wykorzystać przeciw niemu. Nie jest to jednak konieczne do ukończenia gry,

Poza pracą w ministerstwie mamy też swój dom, to z niego dzwonimy, płacimy rachunki, oglądamy seriale i czytamy książki. Niektóre zadania możemy wykonać tylko z domu. Są one w formie krótkich gier paragrafowych.

Ogólnie, cenię tę pozycję za wiele sposobów na osiągnięcie jednego celu, sporą dawkę czarnego humoru i easter eggi. Wadą są problemy z niektórymi zadaniami i drobne błędy w tłumaczeniu. W skali od 1 do 10, daję jej 9. Plusem jest też możliwość uruchomienia jej na starszych komputerach.

Pytanie konkursowe: Jaka jest Twoja ulubiona gra o tematyce podobnej do Beholder? Najciekawszą odpowiedź nagrodzimy grą: Mega Man Legacy Collection